„Lekcja historii” – praca konkursowa Matyldy Elson

wpis w: Strefa Ucznia | 0

-Nowacki? Nowacki Piotr!

-Jestem! Obecny!- Krzyczałem wyrwany ze smacznej drzemki. Zawsze na historii chce mi się spać. Na każdej lekcji z Beczką, pardon, panią Beczkowską, mam nieodpartą chęć chwilowego przymknięcia oka i …- Przepraszam panią! Potrzeba biologiczna, nic na to nie poradzę.

-Ja ci dam potrzebę biologiczną, Nowacki! Który to już raz? Jeśli taka sytuacja się znowu powtórzy, to nie będę ostrzegać i po prostu…

-Postawi mi pani pałę, tak wiem.

-Miło mi, że orientujesz się w moich zasadach oceniania. Teraz odpowiedz na moje pytanie.

-Pytanie? A pytanie…- To ona zadawała jakieś pytanie?!- Taaa… no więc…yyy… nie wiem. O co pani pytała?

-Pytałam cię, o powód wydalenia Józefa Piłsudskiego z uniwersytetu. Czy teraz znasz odpowiedź, Nowacki?

– To jego wywalili ze studiów?! Ale super, to znaczy… naprawdę? Nie zazdroszczę… No, tak czy inaczej, nie wiem.

– Tak myślałam. Jak ty chcesz prowadzić szkolną uroczystość skoro nic nie wiesz. Skup się, Nowacki, powtarzam to tylko dla ciebie…

– Jaka uroczystość?!- Poderwałem się z krzesła. Nina Wątyj zachichotała. Najwyraźniej cała klasa wiedziała o co  chodzi. Oprócz mnie.

– Uroczystość imienin Marszałka. Postanowiłam, że będziesz ją prowadził wraz z Amelią Mańczak .  Najwyższy czas żebyś wziął się wreszcie do roboty. Koniec spania na lekcjach! To byłby okropny wstyd gdybyś nic nie wiedział. A od jutra będę miała z wami próby.

Spojrzałem za siebie na Amelię, puściła do mnie oko. W tym momencie pomyślałem, że może jednak to nie taki zły pomysł. W końcu Amelia to najładniejsza dziewczyna w klasie, wszyscy chłopcy będą mi zazdrościć! No, przynajmniej nie prowadzę tych imienin z  Sylwią, siostrą Niny. Są zepsutymi do granic możliwości córkami burmistrza dzielnicy.

-A kiedy jest to święto?- spytałem najuprzejmiej, jak potrafiłem.

– W przyszłym tygodniu, co oznacza, że nie będziesz mieć wolnego weekendu. A teraz daj mi skończyć. Otóż, Józefa Piłsudskiego „wywalili ze studiów”, jak to powiedziałeś, Nowacki, ponieważ brał udział w studenckich rozruchach, co nie spodobało się władzom uniwersytetu. Potem nie chcieli go również przyjąć na studia w Dorpacie, ponieważ dyrekcja akademii nie podzielała jego sympatii politycznych. O czym to ja wcześniej?… Ach tak, mówiłam wam już na początku lekcji, że nie będę streszczać wam całego życia Marszałka, to byłoby bez sensu. Takie rzeczy możecie znaleźć w tym nieszczęsnym internecie (Beczka nie cierpi internetu). Dziś chciałabym się zająć kilkoma mało znanymi epizodami życia Piłsudskiego.  Powiedziałam wam o uniwersytecie, a teraz powiem o szpitalu. Otóż Piłsudski został oskarżony o zabójstwo Jana Mazura, który był konfidentem z Zagłębia. Został za to skazany na pobyt w X Pawilonie Warszawskiej Cytadeli, a dokładniej w celi numer 39. Był to najlepiej strzeżony z pawilonów, a większość jego więźniów umierała na szubienicy. Piłsudski należał swego czasu do PPS-u – Polskiej Partii Socjalistycznej, powstałej w 1893 roku. Jego współpracownicy nie mogli pozwolić na śmierć Marszałka. Dlatego też zaczął on symulować obłęd.

– A na czym polegał ten obłęd psze pani?- Spytała niewyraźnie Mela. Ona naprawdę świetnie gra na klarnecie.

– Piłsudski nie przyjmował posiłków mówiąc, iż boi się otrucia. Dlatego zaczęto mu podawać jajka, których zresztą nienawidził, z nienaruszoną skorupką. Nerwowo reagował też na widok żandarmów. Bardzo to było dla niego męczące. Myślicie, że to tak łatwo cały czas uważać na to, co się mówi, na wyraz twarzy. W końcu postanowił przestać. I kiedy już myślał, że mu się nie udało, nadeszli żandarmi i powiedzieli, że przenoszą go do szpitala św. Mikołaja Cudotwórcy, skąd w późniejszym czasie uciekł. Okazało się, że ta przerwa była konieczna dla rozwoju choroby. A teraz zmykać, bo powinien być już dzwonek. Dokończymy po przerwie.- Rzeczywiście. Cała klasa, jak jeden mąż, spojrzała w stronę żałosnego zegara z berbeciem ściskającym pluszowego misia, pośrodku tarczy. Wszyscy rzucili się do drzwi. Jednym susem wyskoczyłem z przymałego krzesła i ruszyłem w kierunku korytarza.

– Nowacki, pilnuj się. Lepiej żebyś się dobrze przygotował do tej akademii. Mam nadzieję, że notujesz wszystko, co mówię.

Zmierzałem z powrotem do klasy. Przerwa wydawała mi się strasznie krótka, w porównaniu do nużącej lekcji historii. Nie udało się nam dobrnąć nawet do połowy meczu koszykarskiego. W drużynie byłem oczywiście z Chudym. Bo ja zawsze biorę Maćka do drużyny. On jest wysoki, jak drzewo i stanowiłby świetnego gracza, gdyby zamiast rozprawiać z naszą, grającą na wiolonczeli nauczycielką fizyki, o pingwinach, zajął się sportem. No cóż, ja wolę kosza, a on ptaki nieloty.

Beczka usiadła na fotelu, który ugiął się i zatrzeszczał cicho pod jej ciężarem. Srogim  spojrzeniem zmierzyła całą klasę. Jej wzrok padł  na pustą ławkę, trzecią od tablicy, w środkowym rzędzie. Dosłownie sekundę później w drzwiach pojawili się, śmiejący na całe gardło Szymon i Bartek. Wciąż chichocząc opadli na krzesła z trudem łapiąc powietrze. Beczka popatrzyła na nich ze zdziwieniem.

– Panowie?

Szymon wstał i trzymając się za brzuch rozpoczął tłumaczenia, w czasie, gdy Bartek był już czerwony jak burak.

– Proszę pani, bo my byliśmy u pana Jarka w pracowni. Prosił nas o pomoc przy resetowaniu komputerów.- Dla jasności: Szymon jest komputerowym maniakiem i  klasycznym kujonem. Jest co prawda niższy od Kowala, ale chyba dziesięć razy chudszy. Ma wiecznie tłuste, przylizane włosy, twarz  pokrytą strasznym trądzikiem, a na piwnych oczach nosi ogromne, granatowe okulary o grubych szkłach. Razem z Maćkiem stworzył klub miłośników wszystkiego, co się tyczy matmy, informatyki itd. Nazywamy go Klawiszem, ponieważ ma bzika na punkcie techniki, a na przerwach stara się pilnować porządku, jak jakiś gliniarz. Co do Bartka, sprawa jest prostsza. Tęgawy „chłopczyk” wciąż zajadający się słodyczami, niczym Alcest w „Mikołajku”, cięgle stara się wszystkim przypodobać. Jest synem miejscowego dziennikarza. „Buła” zawodowo rysuje wszelkiego  rodzaju komiksowe stwory.

-Jakubiak, Marecki siadać! Dobrze. Dokończymy sobie temat z poprzedniej lekcji. Skończyliśmy  chyba  na szpitalu św. Mikołaja. Cóż, zdajecie sobie chyba sprawę z tego, że znacznie łatwiej zbiec ze szpitala niż z więzienia. Kiedy tylko Piłsudski znalazł się w szpitalu, jego PPS- owscy współpracownicy zaczęli obmyślać plan jego ucieczki. Był wśród nich Władysław Mazurkiewicz- lekarz wojskowy. Dostał on posadę w św. Mikołaju, początkowo jednak jedynie jako praktykant. Swój pierwszy dyżur miał pierwszego maja. Tego dnia cały personel był na świątecznej paradzie, była to więc świetna okazja żeby „przemycić” Marszałka na zewnątrz. Mazurkiewicz wezwał  więc Piłsudskiego do swego gabinetu, gdzie ten przebrał się w uprzednio przygotowane ubrania, po czym ruszyli do drzwi. W dyżurce napotkali jednak nieznanego żandarma, zamiast znajomego portiera. Drzwi natomiast okazały się zamknięte. Udało im się uciec tylko dzięki temu, że Mazurkiewicz nazwał Piłsudskiego „ekscelencją” i temu, że przeklinali na żandarma. No cóż, to już koniec. Przynajmniej tej historii.

W klasie rozpoczęły się gorące konwersacje. Obejrzałem się. Maciek z Łukaszem rozprawiali w najlepsze. Ja cię kręcę, oni polubili historię, co ja pocznę. Nie wiem jak to się stało, że sam zacząłem dyskutować z Dominikiem i Węgorzem. „To był gość” słyszałem zewsząd, „tak się starać, narażać, dla ojczyzny”.

– Piłsudski podobno lubił podróże.- Powiedziała Marta  – klasowa encyklopedia, w której buja się Maciek.

– Ależ tak, lubił. Powiem wam nawet, że był w Japonii i  Egipcie, ale o tym kiedy indziej. Zostało nam jeszcze sporo czasu. Jeśli się nie mylę, mieliście przygotować na tę lekcję ciekawostki o Marszałku.

Przez klasę przebiegł pomruk zaskoczenia. Wszyscy myśleli, że skoro pani nie spytała ich o ciekawostki na początku lekcji historii, to że najzwyczajniej w świecie o tym zapomniała, a tu proszę…

– Ktoś chętny do przedstawienia efektów swojej pracy?- Spytała przebiegłym tonem Beczka.

– Ja!- w górę wystrzeliła ręka Kamili Sęki- Ja przeczytałam w internecie, że Józef Piłsudski nie był w stanie zasnąć, póki  koło jego łóżka nie znalazł się naładowany pistolet. A raz to on kogoś z tego pistoletu zastrzelił!

– Owszem. Ta przykra sytuacja miała miejsce, ponieważ Piłsudski myślał, że osoba ta chce go napaść. Był to jednak tylko ktoś, kto znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Bardzo dobrze Kamila, jeszcze ktoś? Marcin? Proszę.

– Nooo… ja to wyszukałem, że ten… że on dwa razy, bo ee… sytuacja wymagała, to on… wyznanie zmieniał, dwa razy właśnie.

– Acha, dobrze. Tylko trochę więcej pewności siebie Węgrzycki.

– Mnie to kiedyś dziadek powiedział, że po tym, jak Piłsudski się do ludzi zwracał, to można było powiedzieć, czy on kogoś lubi, czy nie. Jak kogoś lubił, to mówił do niego „dziecko”, a jak nie, to „pan”, „pani”.- Wykrzyknął Dominik Zięba.

– A dla niego to nawet specjalne papierosy robili, bo palił dużo. „Marszałkowskie” się nazywały- Powiedział Buła.

– On miał wylew krwi, a w ogóle zmarł na raka wątroby. Przez ten wylew to chodził przygarbiony i się szybko starzał zewnętrznie.- Powiedział mały Miecio.

– A ja słyszałem, że w „Milusinie” to straszy, że tam zjawa Piłsudskiego lata!- zaśmiał się Łukasz.

W klasie wybuchł gromki śmiech.

– Może coś w tym jest.-Powiedziałem o wiele poważniejszym tonem niż chciałem.- Niby dlaczego meble wróciły do dworku dopiero teraz, po 70 latach?- Tak naprawdę myślałem jednak: może lepiej lubić  tę historię, ja tam wolę spać spokojnie.  🙂

 

 

W 1912 roku Józef Piłsudski został utytułowany Komendantem Głównym Związków Strzeleckich powstałych w 1910 roku na terenie zaboru austriackiego, a dokładniej lwowskiego „Związku Strzeleckiego” oraz „Towarzystwa Strzeleckiego”- w Krakowie. Z początkiem I wojny światowej stanął na czele wyszkolonych oddziałów organizacji strzeleckich i w kroczył do Królestwa Polskiego . Po podporządkowaniu się austriackim władzom stworzył Legiony Polskie, sam zaś „zajął się” I Brygadą legionów. Powołał również Polską Organizację Wojskową w skrócie POW- konspiracyjną oczywiście. W 1916 roku Piłsudski zrezygnował z dowództwa, jako zaś członek Tymczasowej Rady Stanu domagał utworzenia w stolicy Rządu Narodowego. Rok później aresztowano go,  gdyż Legiony Polskie nie wyraziły zgody na złożenie przysięgi wierności wobec Niemiec i Austrii został wtrącony do Magdeburskiego więzienia, gdzie pozostał do listopada kolejnego roku. Teraz jeden z milszych epizodów polskiej historii- odzyskanie niepodległości…

– Po stu dwudziestu trzech latach niewoli, od czasu III rozbioru w 1795.- Odezwała się szybko Marta, klasowa encyklopedia, siostra Klawisza, w której buja się Maciek.

Bardzo dobrze Martynko, widzę, ze coś zapamiętałaś z zeszłego roku. Tak więc…

Ja tego nie rozumiem proszę pani!- Odezwał się cicho z końca klasy mały Miecio Stasiuk, mówiący z porażająca dykcją.- Jak to było z tą niepodległością? Tyle lat nami rządzili, a potem ktoś kazał im przestać i co, po prostu dali sobie spokój? Przecież to bez sensu.- Pisnął rozgorączkowany.